niedziela, 25 kwietnia 2010

Konkurs Pracy Tropowców i Posokowców - Dąbrówka Leśna 24.04.2010r.

W końcu przyszło nam wziąć udział w konkursie pracy psów myśliwskich – na pierwszy ogień poszedł konkurs tropowców. Przed rozpoczęciem rejestracja psiaków i losowanie nr ścieżki tropowej – przypada nam 6.


Po powitaniu i zapoznaniu uczestników z przyjętym harmonogramem dnia, rozpoczęliśmy od „próby na strzał”, która nie zrobiła żadnego wrażenia na psach, co najwyżej niektórym brakowało spadającego ptactwa, które mogłyby zaaportować.

Druga a właściwie pierwsza konkurencja to „odłożenia psa” – luzem bądź na uwięzi. Ze względu na to, że sumiennie się przygotowaliśmy z Pasją, decydujemy się na wyżej punktowane odłożenie luzem, niestety to był błąd i to wielki. Pasja po niecałych 2 min zmieniła pozycję z waruj na siad, po chwili wstała i odeszła 2-3m. Po pierwszym strzale spokojnie się odwróciła w jego kierunku, potem odwróciła łeb w przeciwną stronę łapiąc odwiatr zwierzyny i poszła! zrywając odłożenie. Po chwili dało się słyszeć w oddali gon Pasji – poszła za sarnami. Pierwsza konkurencja spalona – ocena 0 – nie będzie dyplomu użytkowości. Po ok 15 min. wróciła na miejsce odłożenia. Cóż można powiedzieć, jedynie „tak bywa”.

Nie ma co ukrywać, to był mój błąd. Mogłem dać ją na uwięzi ale ćwicząc wcześniej ten element nie zdarzyło się by je zerwała luzem i poszła w takie tango. Poprawkę trzeba brać na to, że czynnikiem rozpraszającym dla tak młodego psa jest każda nowa sytuacja a ta była na prawdę dla niej interesująca. Pretensje mogę mieć tylko do siebie – zawsze jeśli pies nie radzi sobie na konkursie to pierwszym ogniwem, które jest temu winne to przewodnik.

Pomimo tego wchodzimy na ścieżkę tropową, w końcu „płacę za uczestnictwo i wymagam”. Nie liczy się już w stawce ale co z tego, każda okazja do sprawdzenia umiejętności psa i swoich jest tego warta.

Czekając na sędziego, ponownie odkładam psa w lesie jakieś 20m od zestrzału. I co? Nie ruszyła się z miejsca przez ok 15min oczekiwania.

Kiedy się pojawia sędzia zakładam psa na trop. Pasja prowadzi jakieś 100-150m poprawnie, potem schodzi na prawo, na tyle mocno, że nie jest w stanie się poprawić. Zostaje naprowadzona ponownie na trop, którym dalej prowadzi, nakręca się i muszę ją zawarować bo idzie bardzo bardzo szybko. Po kilku minutach tego przystanku ruszamy dalej, doprowadza prawie do dzika (odległość ok. 20m) i kolejny raz schodzi za mocno na prawo, ponownie ją kierujemy na trop i dochodzi do dzika (wypchanej skóry). A przy dziku jak najbardziej poprawne zachowanie – obwąchiwanie i wyczesywanie chybu. Ocena sędziego 3 za pracę na otoku i to pierwsze zejście ze ścieżki, 4 współpraca z przewodnikiem i oczywiście 4 za zachowanie przy martwej zwierzynie. Praca psa na tropie jak najbardziej z pasją.Trochę chaotycznie ale widać, że Pasja ma pasję, tylko należy ją konkretnie i odpowiednio ukierunkować.

 
tryumfatorzy w tropowcach: 1. wyżlica niemiecka szorstkowłosa 2. labrador retriever 3. springer spaniel angielski i posokowcach: 1. hanower

Dyplomu nie ma ale bagaż doświadczeń i nauczka na całe życie jest. Frycowe trzeba zapłacić nie ma wyjścia. Przez moją głupotę Pasja straciła dyplom – licząc odłożenie na uwięzi na 2 miałaby 76 pkt., a tak uzyskała 70 pkt. z jedną konkurencją na 0 co było przyczyną tego, że nie dostała dyplomu II stopnia o którym powiem szczerze marzyłem. Moim zdaniem nasza praca nie zasługiwała nawet na te 70 pkt. na 100 możliwych. Być może jestem zbyt surowy w tej ocenie ale tak uważam – zdaje się się, że sędzia ocenił możliwości psa, jego potencjał pomimo błędów przewodnika – czyli moich – a owe sędziowanie należy zaliczyć do godnych pochwały.

 w trakcie dekoracji




Darz Bór!
wszystkim Uczestnikom i Organizatorom

( fotografie nr 2 i 4 "ściągnięte" z wątku forum psy na www.dziennik.lowiecki.pl, pochodzą z arch. Pani Małgosi - przewodniczki Soni - suczki labrador retriever, lokata 2/8; pozostałe zdjęcia pochodzą z arch. autora)

sobota, 17 kwietnia 2010

Konkurs Dzikarzy – Goraj 10 kwiecień 2010r.

To kolejne już spotkanie kynologiczne,  w którym brali czynny udział członkowie Sekcji Kynologii Myśliwskiej – nie tylko jako „układacze tropów dziczych” ale również jako bezpośredni uczestnicy. Doświadczonego i opolowanego oraz utytułowanego wachtla (młodzieżowego wystawowego championa Polski) - DIZLA z Grodziskich Borów prowadziła Kochana Pani Prezes Sekcji - Kasia - żaden z uczestników nie miał takiego dopingu jak Nasza Koleżanka...

Zbiórka, powitanie i krótka odprawa przed zmaganiami konkursowymi

Jak zawsze bywa na tego typu spotkaniach tak i tym razem pogoda dopisała, choć organizatorzy mogli troszkę bardziej posmarować św. Hubertowi... ale nie ma co narzekać...

Pierwsza konkurencja – posłuszeństwo zaliczone na maksa.

Teraz kolej na zagrodę dziczą... przewodniczka napięta do granic możliwości a pies pełen spokoju i pewny swego, tak jakby wiedział, że to tylko symulacja polowania ale by zrobić przyjemność swemu menerowi zrobi wszystko co w jego „czterech łapach” możliwe.



...wszyscy terenowo na zielono a psy patrzą jakoś krzywo i w duchu sobie myślą: „co mu tu mamy robić, skoro nikt z towarzystwa nie ma flinty” – na potwierdzenie tej „śmiałej hipotezy” przytoczę opis sytuacji jaka miała miejsce podczas sprawdzenia reakcji na strzał psów, które wcześniej nie uczestniczyły w próbach bądź konkursach pracy psów myśliwskich, a mianowicie „szczoteczka” – jamnik szorstkowłosy (jak wiadomo piesek niewielkich rozmiarów, za to ogromny duchem i męstwem oraz uparty zazwyczaj tak wielce jak właściciel co bywa przyczyną doskonałego porozumienia) puszczony z otoku po wystrzale najpierw sprawdził młodniczek dopiero później wrócił do przewodnika – zachowanie godne wielkiego łowcy, a w karcie ocen owego przewodnika znalazł się wpis: „pies strzał zaliczył, ale niestety pudło” ...


I nie mogło być inaczej –  Dizel pokazuje się z najlepszej strony i w drugiej konkurencji otrzymuje również maksymalne noty. Ku wielkiej radości swej Pani, której kamień spadł z serca, ale nie do końca, gdyż jeszcze czeka ich do przejścia ścieżka tropowo-farbowa... ze względu na to, że owego dnia odbywają się równocześnie 3 konkursy psów myśliwskich (norowców, dzikarzy dla psów myśliwskich różnej maści oraz konkurs dzikarzy dla alpejskich gończych krótkonożnych) wszystko się trochę przedłuża...

Nie taki diabeł straszny jak go malują – zwieńczenie sukcesu na ścieżce tropowej, a w karcie ląduje 3 (w skali oceny pięciostopniowej od 0 do 4) zasłużona, gdyż raz psiak zszedł z tropu zainteresowany świeżym odwiatrem zwierzyny, która wcześniej przecięła układaną ścieżkę farbową – po ponownym naprowadzeniu Dizel dalej podejmuje sztuczny trop i doprowadza do wypchanej dziczej skóry. W końcu Kasia oddycha z ulgą a na jej twarzy rysuje się wielka radość. Dizel niewzruszony i spokojny, w końcu zrobił swoje uzyskując wynik 138 pkt. na 140 możliwych (bez konkurencji dodatkowych, bo choć jest oszczekiwaczem to na „podróbę dzika” rzadko szczeka, za to na „prawdziwego trupa” kufa mu się nie zamyka). Teraz nie pozostaje nic innego jak oczekiwać na  wiadomości co do uzyskanych wyników innych psów.







W pewnym momencie rozdzwoniły się telefony a tragiczne  wieści zdawały się być nierealne... cóż można więcej powiedzieć o czymś w co trudno uwierzyć, nie wspominając o uczuciach, które nie sposób opisać.... wszyscy jakoś przycichli... chwilą ciszy w czasie zakończenia tego trudnego dnia uczczono pamięć ofiar, które zginęły w rządowym samolocie pod Smoleńskiem...

dalszy ciąg relacji niebawem
autor powyższych fotografii: Huber Prais

czwartek, 1 kwietnia 2010

migawki z "łowieckich" ćwiczeń terenowych

dnia 26 marca w Puszczy Zielonka odbyła się inwentaryzacja zwierzyny (ze szczególnym uwzględnieniem sarny) metodą pędzeń próbnych...

spała



 Pasja na stanowisku obserwacyjnym na którym za chwilę ukarze się chmara jeleni

 licówka


dwa młode byczki - szpicery


autor fotografii: Adam Trawiński