piątek, 30 lipca 2010

trening psa w lesie

ćwiczenie sprawności, szybkości i wytrzymałości... przebiegniecie przy rowerze 15-20 km to standard... temperatury na tyle zelżały, że nie stanowią żadnego problemu (przede wszystkim dla biegacza, zaś w drugiej kolejności dla rowerzysty) w czasie popołudniowych wypadów... trasa dobierana w taki sposób by mieć w pobliżu wodę dla ochłody...


jest to świetny sposób na wybieganie psa w naturalnym terenie, oczywiście jest pod stałą kontrolą dzięki przypiętej dłuższej smyczy - lince... więcej na ten temat oraz fotografii w późniejszym czasie

niedziela, 25 lipca 2010

"(...) a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój, nagle ptaki budzą mnie..."


 
to samo miejsce dzień po dniu

efekt po dniu przerwy spowodowanym ulewnym deszczem i huraganowym wiatrem
wziął jako pierwszy...po emocjonującym holu w końcu dał za wygraną (mierzył 46cm)
dla porównania jego wielkości na tle innych garbusów: drugi z kolei wielkością 30cm, pozostałe po 15-20cm (trochę się tego uzbierało)
w tej wodzie są jeszcze większe sztuki - miałem okazję o tym się przekonać, niewytrzymała jednak żyłka - prym wśród przynęt wiodło 5cm perłowe "kopytko"... 

 
grzybień biały

wspaniale jest obcować z przyrodą tak blisko w miejscu gdzie niewielu ludzi dociera, a jeszcze więcej z nich nie wie o "skarbach" jakie kryje, a co najmniej drugie tyle nie ma pojęcia o istnieniu tych miejsc...

perkoz dwuczuby na gnieździe


miły prezent od Natury na imieniny, których notabene nie obchodzę... 
może jednak należałoby? ;)

kormorany suszące skrzydła po łowach
 
... przyjemność łowiectwa kończy się w momencie oddania strzału, zaś łowienia w momencie wyjęcia ryby z wody, co do fotografii to przyjemność kończy się w momencie wyzwolenia migawki... bo nie chodzi o to by złapać króliczka, lecz by go gonić...

piątek, 23 lipca 2010

el dorado cd...

kto powiedział że wędkarstwo jest nudne!?

czwartek, 22 lipca 2010

el dorado...

kolejny "wieczór na spacerze" "zaokoniował" w porównaniu z poprzednim podwójną obfitością, tym razem brały bardziej zdecydowanie, za to czas w jakim się to odbywało był 2x krótszy...

garbus 35cm... okonie mają w zwyczaju odprowadzać "zaciętych" pobratymców, a ten właśnie, największy spośród grupki "żegnaczy" parokrotnie to czynił  i jak widać w końcu sam się ze mną przywitał... dzisiejsze łowienie było niczym wyciąganie wypatrzonych w potoku pstrągów na finezyjnie podaną muchę...

migawki z Łąk Potockich

widłak
 
koza 

dystans jaki nas dzielił nie przekraczał 15-20m, a pies pod zwyżką nie stanowił problemu... tak więc, czy jest sens zostawiać towarzysza łowów w samochodzie, kiedy można go mieć dosłownie pod ręką? niekiedy sytuacja wymaga aby pies myśliwski podjął pracę natychmiast... wiadomo trochę czasu potrzeba by pies zrozumiał o co chodzi, ale na prawdę warto, bowiem nie ma nic przyjemniejszego jak skuteczny podchód z psem myśliwskim

co do fotografii - perspektywa "powietrzna" nie jest za ciekawa

letnie okonie

spodniobuty do brodzenia po pas w wodzie, czuła "wklejanka" + kołowrotek z dobrym hamulcem, cienka żyłka z "paprochem" i oto efekty 2 godzinnej wieczornej przechadzki "po wodzie"...

no i również 2 godzinki czyszczenia ryb złowionych przez siebie - w takim przypadku sama przyjemność...
największy z garbusów mierzył 30cm... brania bardzo delikatne, wymagające zacinania w tempo

sobota, 17 lipca 2010

czasem warto obejrzeć się za siebie

jedne z pierwszych fotografii, kiedy byłem w powijakach w tej dziedzinie...a teraz, no cóż jestem po prostu na etapie raczkowania... (sprzęt: Zenith, klisza Kodak BW ISO 200, przy zdjęciu nr1 użyty został standardowy obiektyw z FS 12 o ogniskowej 300mm + konwerter x2; nr2 - standardowy szerokokątny 44mm - o ile mnie pamięć nie zawodzi)... miejsce fotografowanych obiektów - osada leśna Potok


to zdjęcie nie potrzebuje większego komentarza... pozdrowienia dla mojego brata Bartka (tego gościa z lewej) ;)

sobota, 3 lipca 2010

wielka strata...

właśnie dotarła do mnie informacja o śmierci Artura Tabora - filmowca i fotografika przyrody... to właśnie dzięki Niemu, Jego wspaniałym zdjęciom chwyciłem za aparat...  

Artur Tabor (1968-2010)

NIECH MU KNIEJA WIECZNIE SZUMI

(fot. pochodzi ze strony www.arturtabor.pl)