sobota, 29 grudnia 2012

miłe wieści...

przyjemnie jest co rusz słyszeć o postępach w ułożeniu psów pochodzących z własnej hodowli oraz zadowoleniu właścicieli... Kol. Tomek nadesłał zdjęcia COLTA z Potockiego Matecznika... hmm... rośnie prawdziwy niedźwiedź... w mojej ocenie COLT prezentuje się doskonale, bujna szata, długie ucho, ciemne oko, mocny kościec, no i charakterek...

COLT z Potockiego Matecznika

1,5-metrowa przeszkoda w postaci stosu drewna, to dla COLTA żadna trudność, bierze ją z miejsca...


poniedziałek, 24 grudnia 2012

wigilijny odyniec...

w samą Wigilię Bożego Narodzenia od kol. Janka otrzymaliśmy taką oto wiadomość:
Wraz z najserdeczniejszymi życzeniami błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia przesyłam fotki Morisa z odyńcem. Polowanie wigilijne i nasza dwójka królami :) Nasz odyniec chyba dostanie medal. Moris głosił trupa i pięknie pracował w miocie (chociaż zdarzyło się to przypadkiem gdy uciekł z bagażnika) - wyprowadził byki jelenia i daniele na linię myśliwych i pięknie grał na tropie, choć ich wcale nie widział. Szkoda, że było już po sygnale koniec pędzenia.
MORIS Le Bleu Cardinalis przy (najprawdopodobniej medalowym) odyńcu pozyskanym 24.12.2012r.
cóż... nie ma nic przyjemniejszego jak zazdrość kolegów... szczerze gratuluję pięknego trofeum w taki dzień, no i oczywiście psa...wspaniały prezent pod choinkę sobie zrobiliście chłopaki...

korzystając z okazji życzymy wszystkim spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia oraz tego by przyszły Nowy Rok był lepszy niż miniony!

Darz Bór!

piątek, 21 grudnia 2012

"la donna mobile"...

po krótkiej przerwie z powodu cieczki, Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) wróciła do pracy... mocno zastanawiałem się czy przez "kobiece przypadłości" nie będzie rozkojarzona, jednak szybko pokazała na co ją stać...

informacje o postrzałkach zaczęły spływać szybko, już po pierwszym miocie było co robić... pierwsze poszukiwania łani jelenia, która poszła z chmarą... pies na otok i ruszamy, teren trudny, podmokły... co kilkadziesiąt metrów potwierdzenie w postaci kropel farby, że zmierzamy w dobrym kierunku... ranna łania podąża cały czas z chmarą... trop się urywa przy zejściu do rzeki... trochę to trwało nim się przedostaliśmy na drugi brzeg... ok 20 m od rzeki leżała już zgasła łania jelenia strzelona na spóźnioną komorę... zadziwiającym jest fakt, że po takim strzale zdołała jeszcze przebrnąć wodę...

ELBA z Wdeckiego Parku przy odnalezionej łani jelenia

praca na otoku ok. 250 m
po krótkim odpoczynku, dostajemy informację o kolejnej rannej łani jelenia... rozpoczynamy pracę w miejscu oznaczonym białą chusteczką, z odnalezioną farbą, której ja z kolei nie mogłem dostrzec, prawdopodobnie została zatarta przez myśliwych sprawdzających zestrzał (co niestety bardzo często się zdarza)... Pasja początkowo prowadzi tropem chmary, po czym nagle zawraca i wypracowuje odbicie ale nie pojedynczej sztuki lecz kilku... trop przebiega wzdłuż zbocza nad brzegiem rzeki... po ok. 1,5 km dochodzimy do jelenich patrochów... telefon do prowadzącego rozjaśnia sytuację... okazało się że ranna sztuka odłączyła się wraz z innymi 2 sztukami i przeszła obok 2 stanowisk myśliwych... poszukiwana łania miała 3 kule od różnych myśliwych... bywa i tak...


zwieńczenie 1,5 km pracy na otoku, zdziwienie psa a moje jeszcze większe...
na kolejną pracę nie musieliśmy czekać zbyt długo, bo znów myśliwi rozstrzelali się do jeleni... po odnalezieniu farby w tropie uchodzącej chmary jeleni, rozpoczęliśmy pracę na otoku... po przebyciu dystansu ok. 350 m z łoża podnosi się ranne cielę jelenia... Pasja puszczona w gon po kolejnych 100-150 m unieruchamia ranną sztukę, trzymając kolejno za pęcinę tylnego badyla, a potem przewraca cielaka, próbując go zdławić... strzał łaski kończy cierpienia rannego zwierzęcia...



wtorek, 11 grudnia 2012

prawdziwy sprawdzian...

BIG Trzciniecki Afekt (2,5-letni posokowiec bawarski) miał okazję wykazać się w zeszłą niedzielę umiejętnościami nabytymi w trakcie niespełna 2 miesięcznego układania... zabezpieczając polowanie zbiorowe pod kątem poszukiwania postrzałków zwierzyny grubej podniósł 2 łanie jelenia i co najważniejsze obie głosił, obie prace do końca na otoku...

BIG Trzciniecki Afekt przy odnalezionej łańce jelenia (praca do końca na otoku ok. 100m)
po odnalezieniu i wskazaniu zestrzału podjął pracę na tropie farbowym i doprowadził do zgasłej łańki jelenia, praca na otoku krótka bo ok. 100 m, za to jej zwieńczenie godne uwagi...


w trakcie poszukiwania drugiego postrzałka wykazał się nie lada zdolnościami węchowymi... otrzymałem taką informację: "jedź i skontroluj strzał do łani jelenia strzelanej z chmary przeskakującej dukt, farby nie ma, są tam jakieś wciski - na moje oko pudło, ale sprawdzić się należy"... 

po komorowym strzale łania jelenia położyła się po ok. 250 m dając pierwszą farbę po ok. 200 m,
bez dobrze ułożonego psa sztuka by się zmarnowała




pies podjął pracę pewnie i poprowadził tropem owej chmary, w pewnym momencie w drągowinie zawrócił - co od razu dało mi do myślenia, że wyłapał trop rannej sztuki, która do tej pory nie dała farby... chwilę później wypunktował pierwszą farbę, wypracowując odbicie od chmary... po ok. 50-60 m od I farby leżała już martwa poszukiwana sztuka, którą również oszczekał...

zapis pracy psa z GPS-a


w dniu dzisiejszym posokowiec wyjechał ze swym nowym przewodnikiem Kol. Benkiem... Niech Im Bór Darzy!

sobota, 1 grudnia 2012

otok i gwizdek...

kolejne polowanie zbiorowe za nami...na zestrzale sporo włosa z sukni i troszkę farby wysoko na małym buczku, farby jako takiej w trakcie poszukiwań nie widziałem wiele (w sumie jedynie w miejscach oznaczonych jako I loze i II loze), za to suka prowadziła pewnie i zdecydowanie od początku do końca... "służbowy sprzęt" zdaje egzamin ale o tym później...

łania jelenia podniesiona po ok. 1,5 godzinie od postrzału na mostek, przeszła jeszcze ponad 1km... kruki namierzyły ją zdecydowanie wcześniej, efekty widać (wydłubane oczy, wyciągnięte patrochy)

zapis przebiegu poszukiwania postrzałka z GPS-a (praca na otoku 1,3 km w czasie 25 min), miejsca oznaczone jako łoża (I i II) to w rzeczywistości miejsca w których już osłabiona łania się wywracała




i kolejny raz bez psa ani rusz... oprócz tego na fajrant podnieśliśmy jeszcze cielaka daniela z przestrzelonymi przednimi badylami (na zestrzale klasycznie fragmenty kości z chrząstkami)... postrzałek położył się po 200m, w momencie dochodzenia do niego podniósł się i zaczął uchodzić (wbrew pozorom bardzo sprawnie)... Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) prowadzona dotychczas na otoku została zwolniona w gon... nie trwało to długo, po chwili wywróciła cielaka i przytrzymała co umożliwiło skrócenie jego cierpień...

mając do dyspozycji naturalną ścieżkę tropową po podniesionej łani jelenia postanowiłem przez nią przepuścić układanego posokowca bawarskiego, był to doskonały sprawdzian umiejętności nabytych w trakcie szkolenia...

odłożenie luzem posokowca bawarskiego przed wejściem na trop 24-godzinny


na zielono trasa pokonana przez posokowca bawarskiego po 24 godzinach (po lekkim przymrozku i opadzie śniegu) nałożona dla porównania na trasę pokonaną przez sukę płochacza niemieckiego... w jednym momencie należało psa naprowadzić ponownie na trop, a w zasadzie zatrzymać się i poczekać aż sam się poprawi...

co ciekawe posokowiec poruszał się w odwietrze o szerokości ok. 5 m - to doskonale pokazuje, że dobry tropowiec/posokowiec wcale nie musi iść z kufą przy ziemi na samym tropie, może on doskonale poszukiwać postrzałka nawet po długim czasie idąc lekko z boku (nawietrzając)...

zaznaczam to z uwagi na fakt, że niejednokrotnie na konkursach pracy tropowców i posokowców sędziowie błędnie oceniają dobrze pracujące psy mówiąc, że: "...pies nie idzie po tropie, tylko gdzieś z boku, bo tu jest karteczka i powinien iść tędy"... małe pytanie: czy Ci Państwo ułożyli ten trop dzień wcześniej że wiedzą, że akurat tam a nie kilka metrów dalej powinien pójść pies? a jak kończy się ściągnięcie psa dobrze "pracującego na odwietrze"? po prostu odmawia dalszego tropienia (współpracy pies-przewodnik) bo mu przeszkodziliśmy w pracy i "wytrąciliśmy z równowagi" oraz ogromnego skupienia, którym musiał się wykazać - wtedy wniosek jest jeden: jak człowiek jest taki mądry, to niech sam idzie po niewidocznym dla niego tropie...

sobota, 24 listopada 2012

postrzałki...

sezon polowań zbiorowych w pełni to i wykwalifikowany tropowiec do poszukiwań postrzałków ma pełne łapy roboty...

Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) przy odnalezionym martwym postrzałku, którego wytrwale oszczekiwała do mojego nadejścia (bite 10-15 min)... na dowód umiejętności suki załączam film...


środa, 21 listopada 2012

pierwsze próby zaliczone...

dostaliśmy taki oto list, Pani Dorota pisze tak:

Kol. Bogusław z CZORTEM
" Witamy Panie Jakubie,

przesyłam Panu zdjęcia, jakie wykonała nasza sąsiadka (ona pasjonuje się fotografią), stąd i ujęcia Czorta są prześliczne. Choć zgodnie twierdzimy, że i model jest wyjątkowy...

mamy już pierwsze sukcesy łowieckie:

Po farbie znalazł dzika (mąż miał skórę od kolegi) - nie oszczekał dzika, bo chyba za bardzo się bał ale było widać, że był zainteresowany i bardzo z siebie zadowolony. Na drugi dzień również szukał i znalazł bardzo szybko.

Tego dzika na zdjęciu, to Mąż upolował na polowaniu hubertowskim. Czort powąchał go do woli...

Wczoraj, na porannym spacerze wyskoczył mu z pod łap bażant i to dopiero była frajda, bo aż poszczekał za nim... "

a Kol. Bogusław relacjonuje tak:

" Z Czortem coraz bardziej się rozumiemy żebyśmy tylko mieli trochę więcej czasu dla siebie.

Generalnie piesek wniósł wiele radości do domu. Czortuje od rana do wieczora. Córa i żona szczęśliwie zakochane.

W sobotę prowadzę polowanie na koguty może św. Hubert sprawi i spotkamy pierwsze bażanty (no może drugie). Trzeba mieć nadzieję.

Pozdrawiamy serdecznie "

CZORT z Potockiego Matecznika

więcej zdjęć CZORTA z Potockiego Matecznika w galerii (link)

wtorek, 20 listopada 2012

gończy gaskoński na tropie...


MORIS Le Bleu Cardinalis przy odnalezionej łani jelenia
dostaliśmy kolejną dobrą wiadomość od Kol. Janka... hubertowskie polowanie zbiorowe i pierwsze poszukiwanie postrzałka łani jelenia zakończone sukcesem... praca MORISA Le Bleu Cardinalis na otoku niezbyt długa, ale co najważniejsze zwieńczona sukcesem... stopniowo pies wdraża się już w samym łowisku i doskonali swą pracę węchową...

wtorek, 13 listopada 2012

prosto z lasu...

właśnie otrzymałem fotkę COLTA z Potockiego Matecznika... kol. Tomkowi wiernie towarzyszy na każdym kroku, a co najważniejsze jest praktycznie non stop w lesie... w końcu płochacz niemiecki to rasa stworzona dla leśników i myśliwych... czekamy z niecierpliwością co też pokaże przyszłość... jak na razie wiadomo jedno: osobnik mocno kontaktowy, o twardej psychice...

COLT z Potockiego Matecznika

poniedziałek, 15 października 2012

Regionalny Konkurs Pracy Tropowców - Jeżewo ZO PZŁ Bydgoszcz 14.10.2012

nie ukrywam, że kilka błędów popełniliśmy, lecz pomimo tego udało się wdrapać na podium...

MORIS Le Bleu Cardinalis dyplom II stopnia, 75/100 pkt. , lokata 3/9

dyplom
karta oceny pracy psa







lasy w Nadleśnictwie Dąbrowa (RDLP Toruń)
były po prostu oblężone przez grzybiarzy

fot. Lena

sobota, 6 października 2012

CZORT z Potockiego Matecznika wyjechał aż na Dolny Śląsk...


CZORT z Potockiego Matecznika w wieku 9 tygodni
wspaniały pies, nad którym do końca zastanawiałem się czy nie pozostawić go sobie... pertraktacje trwały dość długo... górę wzięła logika i zdrowy rozsądek... pies trafił do nowego właściciela Kol. Bogusława stając się pełnoprawnym członkiem Rodziny, wypełniając pustkę po stracie wyżlicy... cóż nostalgia pozostanie i ufam, że decyzja była słuszna i pies przyniesie dużo radości innym (ba! już przynosi, bo kontakt mamy nieustanny, tak jak i z pozostałymi właścicielami tj. COLTA i CEDRA)...

CZORT z Potockiego Matecznika będzie polował wraz z Kol. Bogusławem w okolicach Oławy na Dolnym Śląsku

sobota, 15 września 2012

CEDR z Potockiego Matecznika u nowego właściciela...


drugi Kol. Tomek w dniu dzisiejszym skoro świt stawił się na leśniczówce po swój nowy nabytek, niech ten brzydal rośnie zdrowo i niesie radość w polowaczce swemu nowemu Panu!

CEDR z Potockiego Matecznika (Bohun) będzie polował w okolicach Rzepina


na leśniczówce pozostał jeszcze tylko jeden szczeniak CZORT  z Potockiego Matecznika - skłonność do pracy w wodzie wykazuje już teraz (nie wychodziłby z jeziora), daje głos na komendę, ładnie reaguje na gwizdek i imię, o twardym charakterze i mocnej psychice, jest to największy z trójki braci piesek... wybrany pod kątem intensywnego wykorzystania w łowiectwie... jego fotografie niebawem...

środa, 12 września 2012

COLT z Potockiego Matecznika pojechał do nowego domu...


niech się zdrowo chowa Kol. Tomkowi nowy towarzysz łowów! przyznam szczerze żal się rozstawać

szczenięta mają równo 8 tygodni... reagują na przywołanie gwizdkiem, noszą futerko i pióro (a nawet tuszkę przepiórki), wchodzą chętnie do wody, ostrzelane przy suce (z pistoletu startowego)

COLT z Potockiego Matecznika będzie polował w okolicy Świdwina

wtorek, 11 września 2012

Próby Pracy Psów Myśliwskich Małych Ras - Borowy Las k. Gowydlina ZO PZŁ Gdańsk 08.09.2012




SCOOBY z Łabędziej 33 pokazał, że oprócz tropowca doskonale może sprawdzić się w typowej roli dla płochacza... dla mnie i dla psa debiut na tego typu imprezie i przyznam szczerze "nie taki diabeł straszny, jak go piszą"... wiem jakie błędy popełniłem, tak więc konsekwencje będą wyciągnięte, bo w końcu człowiek uczy się całe życie... naprawdę miła atmosfera, iście piknikowa i rodzinna... no i te "kynologiczne Polaków rozprawy"... o przepysznym żurku nie wspominając...

dyplom I stopnia, 115/120 pkt., lokata 2/10
karta oceny pracy psa









































więcej zdjęć tutaj

piątek, 7 września 2012

jesteśmy po przeglądzie miotu i czekamy na metryczki szczeniąt...


protokół przeglądu miotu
Wynik kontroli:
"Szczenięta w wieku 7 tygodni, typowe dla rasy o doskonałych cechach budowy anatomicznej. U wszystkich szczeniąt prawidłowe nożycowe zgryzy w mlecznym uzębieniu. Miot doskonale odkarmiony, wypielęgnowany. Na obecnym etapie rozwoju szczeniąt nie stwierdzam u nich wad dyskwalifikujących. Szczenięta 3x odrobaczone i zaszczepione. Kontrola przeprowadzona poza miejscem hodowli."

podpisano dnia 6 sierpnia 2012r. :
Kierownik Sekcji gr. VIII FCI
Sędzia Kynologiczny
Eugenia Fengler

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

trzej muszkieterowie "z Potockiego Matecznika" mają już prawie 6 tygodni


dużego opisu raczej nie trzeba tworzyć, bo fotografie mówią same za siebie...
3 naprawdę mocne psy, temperamentne - ze skórki z lisa zostały tylko strzępy













informacja dla zainteresowanych
pozostał tylko 1 wolny piesek
2 zarezerwowane nim jeszcze doszło do krycia











wszystkie szczenięta są brązowe i mają białe znaczenia na piersi oraz palcach tylnych łap, 2 z nich mają dodatkowo białe zakończenie ogona (prawdopodobnie z wiekiem, te nieznaczne białe znaczenia na palcach tylnych łap i zakończeniu ogona będą niewidoczne)











fot. Lena

Regionalny Konkurs Pracy Tropowców i Posokowców Białochowo k. Grudziądza ZO PZŁ Toruń 25.08.2012


dużo by tu opowiadać... by przygotować się na konkurs jak wiadomo potrzeba czasu, w tym wypadku było go niewiele... na gończego gaskońskiego miałem niecałe dwa tygodnie a na wachtla zaledwie 10 dni... chciałoby się powiedzieć, że wszystko szło jak po maśle, ale... no i właśnie...

spokojne oczekiwanie na rozpoczęcie pracy

Układając psy nie należy ich przetrenować, a wybierając się na próby pracy czy konkurs dobrze jest dać na luz psom na kilka dni przed i wymagać jedynie podstawowe-codzienne komendy posłuszeństwa. Gaskon chodził jak w zegarku od samego przyjazdu na leśniczówkę, wachtel też - ale do ostatniego dnia przed konkursem, kiedy to ni stąd, ni zowąd zaczął zrywać odłożenie. I na próżno szukać tu wytłumaczenia jego niesubordynacji - zjawisko przetrenowania nie wchodziło tu  bynajmniej w grę. Nie dotrzymywał warując na miejscu 1 min, gdyby choć zrywał i podążał za człowiekiem (to można powiedzieć byłbym w domu) a tu tymczasem odchodził cichcem w bok czy do tyłu i wymykał się, choć nic go nie mogło rozproszyć (albo inaczej - to mnie się zdawało, że nie może go nic rozproszyć). A miało być tak pięknie,  tymczasem wszystko wzięło w łeb, kiedy to na porannym spacerze chciałem ostatni jedyny raz przećwiczyć odłożenie. No i zaczęło się... zerwał i poszedł na pół godziny za sarnami... potem na kolejne pół godziny za chmarą danieli... o swoich uczuciach i zdenerwowaniu nie będę tutaj wspominał... jedyne co dobre to, to że strzał go nie podnosił... przypilnowany w pierwszej minucie wytrzymywał bez problemu kolejne... i na tym właśnie się skupiłem. Dałem odpocząć psu na wybiegu, a potem czas na przemyślenia w kojcu, późnym popołudniem ostatni raz przećwiczyliśmy już skutecznie ten element... najważniejsze to zakończyć każde ćwiczenie z sukcesem (szczególnie te które nie udawały się do końca). Dlaczego jest to takie ważne? Przede wszystkim chodzi o proces zapamiętywania - to właśnie to co przerobimy i jak przerobimy na końcu utkwi najbardziej w głowie - tyczy się to zarówno człowieka jak i psa. No i oczywiście tzw. teoria sukcesu o której pisze znany mener i hodowca Cezary Marchwicki. A kiedy nie wiemy co zrobić w danym momencie, najlepiej przerwać ćwiczenie, bo nasze zdenerwowanie i nieporadność może odbić się negatywnie na psie i jego pracy - a dokładniej na wykonywanym elemencie, co może doprowadzić do ugruntowania złego zachowania a w konsekwencji do nabycia wady i zmanierowania, które później będzie trudno wyprostować.
 
MORIS Le Bleu Cardinalis odłożony przed samym wejściem na trop
Psy wypracowały kilka ścieżek po nocnych ulewach, więc zapowiedzi opadów deszczu w dniu i przeddzień konkursu wcale mnie nie zmartwiły. 

Ostatnimi czasy coś mnie mój budzik zawodził - i tak też się stało tego sierpniowego poranka, choć godzina 3 o której zamierzałem wstać, to chyba raczej jeszcze noc... na szczęście Stwórca dał nam Kobiety, które potrafią szybko postawić nas do pionu... oj co my byśmy bez Nich zrobili ;)
 

"Niebieska strzała" mknąca przez polskie bezdroża dowiozła nas do celu na czas i na spokojnie przed rejestracją i zbiórką  dało się wybiegać dwa psy. Losowanie numerów - przypadają nam 11 i 13. Trzeba dobrze wejść w konkurs, więc nie ma co kombinować wpierw odłożenie będzie zaliczał gończy, potem wachtel. No i poszło... gończy gaskoński poszedł na miarę swoich ogromnych możliwości, nieco starszy płochacz niemiecki również zaliczył pozytywnie wszystkie konkurencje.
 
MORIS Le Bleu Cardinalis dyplom I stopnia, 100/100pkt., lokata 1/17, CPC oraz SCOOBY z Łabędziej 33 dyplom III stopnia, 69/100 pkt., lokata 5/17
Największym dla mnie pozytywem było to, że gończy powarczał i poszczekał na tuszkę warchlaczka (lekko ruszoną). Jest to kolejne potwierdzenie, że powoli budzi się oszczekiwacz. Zobaczymy co pokaże na zagrodzie dziczej.
 
MORIS Le Bleu Cardinalis dyplom I stopnia, 100/100pkt., lokata 1/17, CPC

 

















Wiele jest prawdy w powiedzeniu, że z psem opolowanym trudniej jest zrobić konkurs - przykładem na to jest owy płochacz niemiecki SCOOBY z Łabędziej 33. Pies ten ma niecałe 1,5 roku i pracuje jako tropowiec-oszczekiwacz i oznajmiacz w jednym. Po odnalezieniu tuszy głosi przez kilkanaście minut, po czym wraca do przewodnika i doprowadza do niej. W swej pracy nigdy nie zawiódł, głosił każdego postrzałka zwierzyny grubej. Czas pokaże co weźmie górę, oszczekiwanie czy oznajmianie. Na końcu ścieżki najpierw, jak to pies myśliwski podszedł do ludzi (widowni stojącej ok. 10m od tuszy, której nie powinno być) a nie do warchlaka, ale potem wytrwale głosił zdobycz. Tę samą widownię miał gaskon - kto wie co by się działo gdyby jej nie było? ale nie ma co marudzić jest po prostu dobrze!
 
SCOOBY z Łabędziej 33 dyplom III stopnia, 69/100 pkt., lokata 5/17




















fot. Lena
więcej zdjęć tutaj