poniedziałek, 18 listopada 2013

wytrwałość i ciętość...

17 listopad
Tym razem do sprawdzenia strzał na łące do warchlaka, który wpadł z resztą watahy do dębowego wyrośniętego młodnika. Po przejściu na otoku z psem przez łąkę nie odnajdujemy żadnych śladów zestrzału. Pasja prowadzi spokonie i równo w narożnik tak jak opisywał sytuację myśliwy, a dalej cóż... praca luzem.

Początkowo wyjątkowo stonowana i widzę że suka jest "przyspawana" do niewidzialnego dla mnie tropu. Pasja jest cały czas w zasięgu wzroku. Powoli przemieszczamy się przez młodniczek, do momentu kiedy przed nami coś się podnosi, prawdopodobnie dzik albo nawet kilka dzików. Pasja ostro rusza za nimi w głośnym gonie. Po kilku chwilach już jej nie słyszę jedynie widzę na wyświetlaczu odbiornika kolejne miejsca stanowienia. Dochodzę do szosy którą przekroczyła.

Dystans cały czas się zwiększa. Przypuszczam że raczej podniosły się nam zdrowe dziki, które po dłuższej chwili powinna - o ile do niej nie pójdę - odpuścić. Przejeżdżające auta zwalniają widząc uzbrojoną postać w pomarańczowej bluzie. W pewnym momencie na wyświetlaczu pojawia się komunikat, że Pasja stanowi zwierzynę w jednym miejscu - odległość 800m. Nie ma na co czekać, trzeba zobaczyć co tam trzyma. Dojście do psa chwilę trwa. W końcu słyszę jej oszczekiwanie i po chwili mam całą sytuację w zasięgu wzroku. Cztery warchlaki w tym jeden raniony po szynkach bronią się przed naciskającą coraz mocniej Pasją. Ranionego warchlaka dostrzeliwuję, reszta "kompanii" rusza, a za nią dalej Pasja. Po krótkiej chwili odpuszcza zdrową zwierzynę i wraca do dostrzelonego dzika.

całkowita długość pracy Pasji (ELBY z Wdeckiego Parku) 3.8km
Przyznam szczerze, że pierwszy raz miałem do czynienia z taką sytuacją, że raniony dzik warchlak był dalej z grupą braci (bo ciężko nazwać cztery dziki warchlaki bez lochy watahą). Podejrzewam, że całe to zdarzenie zakończyło by się o wiele wcześniej. Jak widać praca na grupie dzików wymaga dużej wytrwałości i ciętości od psa. Bez niej odnalezienie tego postrzałka byłoby raczej niemożliwe.

sobota, 9 listopada 2013

kolejne zbiorówki, kolejne postrzałki...

5 listopad
Pod koniec dnia zaczyna się konkretna praca. Do sprawdzenia sfarbowana sztuka jelenia. Po 200m pracy na otoku, decyduję się na puszczenie Pasji (ELBY z Wdeckiego Parku) w gon. Swym zachowaniem wyraźnie dała do zrozumienia, że postrzałek jest blisko i z pewnością mobilny. Już po chwili decyzja ta okazała się słuszna. Po kilkuset metrach ma już cielę jelenia najpierw na gorącym tropie a potem na oko. Po ponad kilometrowym gonie zdołał zatrzymać go do mojego nadejścia.


całkowita długość pracy 1.7 km, po ok. 200m praca w gonie zakończona stanowieniem... wysoki postrzał na przedni badyl

6 listopad
Wyjątkowo spokojny dzień. Sporo zwierzyny w miotach, ale niewiele huku. Myśliwi powstrzymują się przed niepewnymi strzałami. W końcu jest coś do roboty. Myśliwy oddał strzał do łańki daniela, która zaznaczyła i położyła nieopodal. Myślał, że "dochodzi", więc nie oddawał kolejnego strzału. W międzyczasie po tropie za danielem przybiegł pies podkładany w nagance i podniósł ranioną sztukę na miękkie. Doskonały moment na wykorzystanie zdobywającego doświadczenie posokowca bawarskiego BIGA Trzciniecki Afekt. Ruszamy po ponad 2 godzinach. Praca dość krótka, do końca na otoku, zakończona po ok. 200m odnalezieniem nie jak sugerował myśliwiec łańki lecz słabego szpicaka daniela,  no cóż zdarza się...


BIG Trzciniecki Afekt przy odnalezionym postrzałku byczku daniela... całkowita długość pracy ok. 200m, do końca na otoku, zakończona głoszeniem martwej zwierzyny


niedziela, 3 listopada 2013

zbiorówki czas zacząć...

2 listopad - pierwsze polowanie zbiorowe, które zabezpieczam z psami na wypadek ewentualnych postrzałków

Po drugim miocie jest informacja o ranionym cielaku jelenia... jedziemy. Na miejscu zestrzału troszkę ciemnej farby. Po strzale sztuka wywróciła się w ogniu, po czym pozbierała, a myśliwy nie zdążył jej dostrzelić. Cóż z własnej praktyki wiem, że 6-7 na 10 takich sytuacji kończy się nie dojściem postrzałka... obcierka, strzał na puste itp. Ciemna farba wskazywała raczej na postrzał przez miękkie. Po ok. 250m pracy na otoku podnosi się przed nami ranne cielę. Kruki już nad nim krążyły. Nie pozostało nic innego jak puścić Pasję (ELBĘ z Wdeckiego Parku) w gon. Po ok. 1 km Pasja zdołała zatrzymać ranną sztukę blisko szosy. Troszkę włos się na głowie zjeżył, ale na szczęście nic się nie stało. Przejeżdżające auta wypłoszyły postrzałka, którego po kolejnych 500m Pasja zdołała drugi raz zatrzymać i stanowić do mojego nadejścia. Strzał w kark kończy cierpienia zwierzęcia.

całkowita długość pracy 1.8km, po ok. 300m pracy na otoku rozpoczęcie pracy luzem w gonie














Po trzecim miocie mamy do sprawdzenia kolejne 2 miejsca, w których raniono łanie jelenia. Dobrze oznakowane 3 miejsca z odnalezioną farbą ułatwiają podłożenia psa na właściwy trop. Pasja prowadzi spokojnie i pewnie na otoku, wypracowując praktycznie 2 załamania pod kątem 90 stopni. po ponad 500m przy siatce grodzenia podnosi się ranna łania. Zdążyłem tylko wypuścić otok. Pasja uderza w bok łani wywracając ją i przytrzymując. Cała praca nie trwała dłużej jak 15min.

praca na odcinku ok.600m praktycznie do końca na otoku









Jeszcze jest jedno miejsce do sprawdzenia z tego miotu, również strzał do łani jelenia. Troszkę farby na wskazanym zestrzale, ale trudno powiedzieć czy to faktycznie od tej sztuki, którą mamy szukać. Myśliwy z tego stanowiska położył również inną łanię z tej samej chmary. Po ok. 250m mam potwierdzenie że Pasja prowadzi dobrze. po zachowaniu suki można wywnioskować, że w niedalekiej odległości przed nami jest uchodząca ranna sztuka. Nie decyduję się jednak na puszczenie suki luzem w gon, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że mogą być blisko inne zdrowe jelenie, które w tym miocie dość obficie się wysypały. Pracujemy dalej na otoku. Po ok. 500m od ostatniej znalezionej farby, przy siatce grodzenia widzę lustro (zad) stojącej łani jelenia. Gęste zakrzaczenia nie pozwalają na oddanie strzału. Łania uchodzi. Zwalniam Pasję z obroży tropowej, a ta ostro rusza w gon. Po 1 km udaje jej się zatrzymać łanię, jednak na krótko, nie zdążyłem do niej dojść. Oszczek Pasji w gonie oddala się i cichnie.

Bez odpowiedniego sprzętu nie wiedziałbym co się dalej stało. Na odbiorniku GPS widzę, że Pasja na dystansie 1,5km stanowi łanię. Prawie 30min mija nim do niej docieram, po przeprawie przez bagna.

całkowita długość pracy 3.1km - po ok. 800m pracy na otoku rozpoczęcie pracy w gonie
zakończonym prawie 30min stanowieniem
  
Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) pilnująca dostrzelonej łani
Po dostrzeleniu oględziny tuszy. Łania była raniona wysoko na przedni badyl. Pomimo takiej rany przebyła dystans ponad 3km, a pies wcale nie miał łatwego zadania. Ranna łania jak widać wróciła praktycznie na miejsce, gdzie była strzelana.