niedziela, 22 grudnia 2013

pracowita końcówka roku...

19 grudzień
Po pierwszym miocie mamy do sprawdzenia dwa miejsca. Na pierwszy ogień idzie łania jelenia. Z opisu sytuacji wynika, że myśliwi widzieli 4 osobniki, a na kolejne stanowisko już po kilku strzałach dotarły 3. Trudno określić dokładne miejsce ewentualnego zestrzału. Nie pozostaje nic innego, jak zdać się na Pasję. Puszczona luzem szybko odnajduje martwego już cielaka jelenia, z mocno spóźnionym postrzałem.

całkowita długość pracy 335m, zakończona oszczekiwaniem


Zastanawia mnie jedno, mianowicie jak Pasja zdołała połapać się w tak licznych tropach jelenich?

Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) głosząca odnalezionego postrzałka jelenia
Kolejny postrzałek do sprawdzenia z tego miotu. Raniony dzik wpada w duży ogrodzony młodnik. Ta praca również luzem. Pasja wchodzi do środka przez dziurę we wskazanym miejscu. Ja pozostaję na razie na zewnątrz, oczekując na głoszenie suki w środku i spodziewając się, że za moment będę musiał gdzieś tam się przedzierać. Chwila konsternacji, bo Pasja wychodzi po zatoczeniu w środku koła o promieniu ok. 20m, dziurą kilkanaście metrów dalej od wejściowej i to na tej samej ścianie grodzenia. Przywołana i puszczona jeszcze raz robi dokładnie taki sam zwrot i wychodzi na duży las. Po dosłownie minucie słychać głoszenie martwego zwierza.

całkowita długość pracy 280m

Następny przykład na to, że zawsze należy ufać psim zmysłom... a nie naszym, często złudnym domysłom. Po załadowaniu warchlaka na pickup'a ponownie sprawdziłem z psem owe grodzenie, na wypadek gdyby myśliwy stojący na stanowisku zapomniał poinformować, że strzelał do jeszcze jednego dzika. Młodniczek okazał się pusty.



20 grudzień
Po drugim miocie są do sprawdzenia 4 miejsca. 2 z nich później okażą się klasycznymi pudłami a jedno niegroźną obcierką. Po prawie 2 godzinach ruszamy za łanią daniela, która najprawdopodobniej przyjęła kulę na miękkie. Przekonany jestem, że w końcu będzie systematyczna praca na otoku. Jednakże odnalezione ślady na tropie, wskazują na wysoki postrzał przy badylach, bo sztuka wyraźnie w kilku miejscach się potykała, a farba była raczej mięśniowa a nie z treścią żołądkową. Po 200m pracy na otoku Pasja zaczyna wyraźnie się niecierpliwić. Kilkukrotne kilkuminutowe warowanie by wystudzić sukę nie pomaga. Wszędzie na około liczne ścieżki danieli. Przypuszczam, że mogliśmy wejść na jakiś ciepły trop zdrowej zwierzyny. Tym bardziej, że przez prawie 100m nie zauważyłem żadnej farby. Decyzja może być tylko jedna w takiej sytuacji - należy się cofnąć do ostatniej odnalezionej farby. Pasja drugi raz prowadzi tak samo. Gdy doszliśmy w miejsce, gdzie zakończyliśmy, Pasja rozpoczyna pracę już luzem. Długo to nie trwało. Po dosłownie kilkunastu sekundach słychać głoszenie psa. Rozpoczyna się gon i stanowienie w kilku miejscach. Spokojnie idę w kierunku psa. Pasja stanowi daniela na już dość widnej świerczynie. Chwila... ale to raczej nie łania, tylko byk daniela z postrzałem przez szynki. Widać, że zad już mu się załamuje. Próbuje bronić się jeszcze ostatkiem sił i niewielkim ale ciekawym trofeum przed psem. Pasja nie naciska za mocno. Praktycznie siedzi przed bykiem i głosi. Odległość 50, może 60m, krzyż lunety wędruje na łopatkę i pada strzał. Byk zwala się w ogniu i pisze testament.

po przejściu na otoku ok. 200m rozpoczęcie pracy w gonie zakończone stanowieniem daniela byka... całkowita długość pracy to 1.3km
Zaskakuje mnie zdolność oceny sytuacji przez sukę. Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) kiedy może sobie na to pozwolić, to potrafi wywrócić łanię jelenia, czy przytrzymać za portki dzika. Ale kiedy sytuacja jest trudniejsza i zwierz groźniejszy (gruby dzik czy byk daniela bądź jelenia) zachowuje odpowiedni dystans i rozwagę.


środa, 18 grudnia 2013

COLT z Potockiego Matecznika zaskakuje swego właściciela...

Dzwonił Kol. Tomek pochwalić się ostatnimi sukcesami łowieckimi i swoim podopiecznym.

Kol. Tomek z COLTEM z Potockiego Matecznika po udanych łowach. Jak widać płochacz niemiecki to wszechstronny pies zarówno na grubą jak i drobną zwierzynę.
COLT z Potockiego Matecznika posiada bardzo ciekawą umiejętność, mianowicie znosi swemu przewodnikowi zrzuty. W poprzednim sezonie łowieckim miał dwie takie sytuacje, odnajdując świeże zrzuty jelenie. A w tym odnalazł i przyaportował cały szkielet byka daniela.

COLT z Potockiego Matecznika po przyaportowaniu szkieletu byka daniela

poniedziałek, 9 grudnia 2013

sporo roboty...

8 grudzień
Po pierwszym miocie do sprawdzenia jest trop daniela z widoczną farbą, który został zauważony po pędzeniu przez nagankę. Jeden z psów pognał za sztuką i nie wrócił po pędzeniu i wygląda na to, że ją doszedł i jest przy niej. Chłopaki jadą pędzić dalej a my ruszamy za ranną sztuką. Po 400m dochodzimy do szosy. Ze względu na to, że znaleźlibyśmy się za pędzonym właśnie miotem musimy zastopować. W międzyczasie wrócił terier, który oddalił się po pierwszym pędzeniu za zwierzyną. 

Po kolejnym pędzeniu ruszamy dalej. Trop zaczyna się wić, a farba jest coraz rzadziej widoczna. Przechodzimy kolejny dukt i za chwilę następny. Pasja prowadzi wzdłuż rowu. Dochodzimy do miejsca z rozbitą taflą lodu i widocznym przejściem na drugą stronę. Rów jest za szeroki by go przeskoczyć, więc go obchodzimy. Za chwilę kolejne miejsce z rozbitą taflą lodu, a w odległości 15m przed nami widzę wystający z wody kawałek szyi  i głowy łani. Jest zastygła jak posąg. Pasja zostaje na otoku przywiązana do drzewa, a ja powoli podchodzę do żyjącej jeszcze łani. Dostrzelenie jej w wodzie sprawi wiele kłopotu z jej podjęciem. Liczę na to, że nie naciskana powoli zdoła się wydostać na brzeg. Trwa to kilka minut ale w końcu odnajduje wyplycenie i wydostaje się na drugą stronę.  Wyziębiona i raniona w tylny badyl na wysokości stawy kolanowego nie ma sił dalej uchodzić. Strzał kończy jej cierpienie.

całkowita długość pracy Pasji (ELBY z Wdeckiego Parku) 1.5km... do końca na otoku

raniona łania w głębokim rowie z wodą spędziła ponad dwie godziny

  
nienaciskana powoli wydostała się na brzeg... przestrzelony tylny badyl na wysokości stawu kolanowego i wyziębienie organizmu na tyle mocno ją osłabił, że nie miała już sił dalej uchodzić... stwierdzenie, że spokojnie czekała na zakończenie wcale nie jest grą słów...


Po trzecim miocie trzeba sprawdzić strzał do byka daniela - taką przynajmniej informację otrzymałem. Sytuacja dość trudna, gdyż myśliwy z tego stanowiska położył jeszcze łanię daniela z tej chmary. Brak ścinki i wcisków. Pracę zaczynamy dopiero po przeszło godzinie na nieco wystudzonych tropach.

Najpierw Pasja wypracowuje trop łani daniela (miejsca z odnalezioną farbą: f1 i f2). Odnajduje miejsce z którego została podniesiona. Wracamy do tropu chmary do którego wyraźnie się przypina i po 50m wskazuje farbę w tropie chmary. Kolejne 200m i jest wyraźne łoże. Wszędzie na około sporo świeżych tropów danieli. Po kilku okrążeniach w sosnowej drągowinie wychwytuje właściwy trop widoczny tylko dla niej. Po kolejnych 200m jest potwierdzenie w postaci kilku kropelek. Pasja wyraźnie przyspiesza. Po następnych 300m decyduję się na puszczenie jej w gon. Rusza ostro i pewnie przed siebie. Po kilku sekundach słychać krótki specyficzny oszczek za zwierzyną płową i krótki pisk. Odbiornik wskazuje że Pasja jest w bezruchu 150m przede mną. Słychać warczenie i podszczekiwanie. Dochodzę do zdławionego cielaka daniela ranionego również w tylny badyl na wysokości stawu kolanowego. Miał być byk a jest maleńkie cielę.

całkowita długość pracy 1.2km

  









Żeby tradycji stało się zadość dopiero po ostatnim miocie, na krótko przed zachodem słońca, zaczyna się "zabawa" z jeleniami. Najpierw łania jelenia, mocno spóźniona za którą ruszył myśliwy i prawdopodobnie ją ruszył. Pasję po 80m pracy na otoku puszczam w gon. Długo nie trwało nim zaczęła głosić łanię, którą za chwilę widzę uchodzącą na widnym dojrzałym drzewostanie sosnowym. Po chwili głośnego gonu słuchać głuche uderzenie i gruby oszczek oznaczający stanowienie łani przez Pasję. Dochodzę do leżącej  łani jelenia przed świerkowym młodnikiem. Pasja twardo ją głosi  i tańczy w koło. Dopiero później uświadamiam sobie czym był ten głuchy dźwięk - to Pasja uderzyła i wywróciła łanię jelenia.

całkowita długość pracy 560m
Nie ma czasu, zmrok zapada szybko. kolejne miejsce do sprawdzenia. W pierwszej kolejności byłem informowany, że trzeba sprawdzić strzał do łani jelenia, później że to było ciele a na koniec, że to jednak łania daniela... a rzeczywistość okazała się jeszcze inna. Po 100m pracy luzem Pasja zgłosiła zgasłego jelenia byka. Tym sposobem nawet zdążyliśmy dojechać ze wszystkim na pokot.

całkowita długość pracy 100m
  

niedziela, 1 grudnia 2013

wieści dla zainteresowanych...

Miło nam poinformować, że byliśmy z wizytą u Przyjaciół Kasi i Wojtka. Mamy nadzieję, że randka DIZLA z Grodziskich Borów z ELBĄ z Wdeckiego Parku (Pasją) była udana. Przyszłych szczeniąt z ponownego skojarzenia tej użytkowej pary hodowlanej należy spodziewać się w końcówce stycznia - początku lutego 2014 roku.

Dalsze informacje będą na bieżąco zamieszczane na stronie.

Do końca roku, tj. jeszcze przez miesiąc, Pasja (ELBA z Wdeckiego Parku) będzie normalnie poszukiwać postrzałki, potem będzie już oszczędzana.